Aktualności

ks. Krzysztof Fejkiel

Dlaczego dzisiaj zasłaniamy krzyże (i obrazy)? - V Niedziela Wielkiego Postu

Aktualności

fot. Karol Porwich/Niedziela

Kto wchodzi do kościoła w piątą niedzielę Wielkiego Postu, może się zdziwić. Tam, gdzie wisi krzyż, teraz spoczywa na nim fioletowa zasłona. Niekiedy także obrazy są przysłonięte. To nie przypadek ani element dekoracji. 

To znak znany od drugiego tysiąclecia chrześcijaństwa, który w Polsce jest nadal podtrzymywany. Konferencja Episkopatu Polski zdecydowała o jego zachowaniu i liturgia przewiduje, że krzyże pozostają zasłonięte od piątej niedzieli Wielkiego Postu aż do liturgii Wielkiego Piątku, kiedy zostają uroczyście odsłonięte i ukazane do adoracji. Obrazy natomiast odkrywa się dopiero przed rozpoczęciem Wigilii Paschalnej.

Niedziela Męki Pańskiej i początki gestu

Dawniej piątą niedzielę Wielkiego Postu nazywano Pierwszą Niedzielą Męki Pańskiej. Rozpoczynał się wtedy czas pasyjny, który wprowadzał Kościół w rozważanie męki i śmierci Jezusa. W średniowieczu krzyże – zwłaszcza te w świątyniach klasztornych i katedralnych – często były bogato zdobione, wysadzane kamieniami szlachetnymi, wykonane ze złota lub drogocennego metalu. Taki bogasty wizerunek zasłaniano na czas rozważań o cierpieniu. Z czasem gest ten stał się zwyczajem liturgicznym i rozprzestrzenił się także na parafie. W niektórych kościołach zasłaniano nawet cały ołtarz. Zanim ustalił się obecny zwyczaj, zasłanianie miało znacznie szerszy zasięg. Od XI wieku w wielu miejscach praktykowano zakrywanie całego ołtarza na cały Wielki Post. Z czasem, około XIII wieku, zaczęto zasłaniać tylko krzyż i obrazy, a od XVIII wieku praktykę tę ograniczono do ostatnich dwóch tygodni Wielkiego Postu.

Zwyczaj zasłaniania ma również swoje duchowe odniesienia. Jedno z nich nawiązuje do Ewangelii św. Jana, w której Jezus, zagrożony ukamienowaniem, ukrył się i wyszedł ze świątyni. Liturgia podejmuje ten obraz jako znak Bożego milczenia. Jakby Bóg wycofywał się w cień, nie po to, by odejść, ale by przygotować serce człowieka na największe objawienie.

Post zmysłów

Liturgia Wielkiego Postu odwołuje się do postu zmysłów. Organy grają tylko wtedy, gdy to konieczne. To nazywa się postem uszu. Zasłonięty krzyż i zakryte obrazy wprowadzają natomiast post oczu. Nie chodzi o to, by unikać rzeczy świętych, lecz by przez chwilowe ich ukrycie wyostrzyć spojrzenie serca. Gdy coś znika z pola widzenia, zaczynamy za tym tęsknić. Gdy w Wielki Piątek ujrzymy odsłonięty krzyż, spojrzymy na niego inaczej. Z większym skupieniem. Z większym drżeniem. I może po raz pierwszy naprawdę zobaczymy, co znaczy: „Oto drzewo Krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata”.

Czy warto także w domu?

Choć zasłanianie krzyża w domu nie jest obowiązkiem, może stać się wymownym gestem. Od piątej niedzieli Wielkiego Postu aż do Wielkiego Piątku krzyż w naszym mieszkaniu może zostać przysłonięty. To nie znaczy, że krzyż znika z życia. Przeciwnie – to znak, że czekamy.